Zapewne każda z Was słyszała o wodzie brzozowej szeroko stosowanej w kosmetyce. Zapewne niejedna z Was wcierała w skórę głowy, aby przyspieszyć porost włosów. Ja swoją przygodę z tym oto cudownym drzewem zaczęłam od soku brzozowego.
Natrafiłam na niego całkiem przypadkowo na początku wiosny. Wcześniej opowiadała mi o nim babcia. Zaintrygował mnie i zachwycił smakiem. Ciężko jest zdefiniować smak czystego soku z brzozy. Jest bardzo "czysty", "witalny". Smak "orzeźwiającej" wody. Naprawdę nie wiem jak ująć to w słowa. Jeśli któraś z Was go piła, proszę o pomoc :-)
Sok więc zachwycił mnie smakiem. Na początku w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z jego leczniczych właściwości. Piłam, bo mi smakował, po prostu. Piłam i piłam, prawie codziennie. Aż nagle zauważyłam ogromny wysyp baby hair na mojej głowie. Zdałam sobie sprawę, że jest to pierwsza wiosna od x-czasu, podczas której nie męczę się z przeziębieniami ani innymi świństwami, mimo że wszyscy wkoło kichają, smarkają, lub borykają się z grypami. Przyznam, że nie brałam żadnych suplementów diety, nie odżywiałam się wybitnie zdrowo, nie piłam żadnych ziółek, które mogłyby mi odporność poprawić. W głowę też nie wcierałam żadnych mazideł, aby wywołać wysyp baby hair. Wtedy zdałam sobie sprawę, że przyczyna musi leżeć w brzozie.
Działanie:
Przeszukałam internet i znalazłam odpowiedź. Sok z brzozy jest jednym wielkim dobrodziejstwem natury. Jest naturalnym antybiotykiem, wzmacnia odporność organizmu, zapobiega infekcjom wirusowym (które to właśnie dopadają Nas zazwyczaj wczesną wiosną - BINGO). Sok z brzozy w znacznym stopniu ułatwia Naszemu organizmowi wyzbyć się niebezpiecznych jonów sodu i chloru, które występują w wielu konserwantach. Przyspiesza przemianę materii i zapobiega tworzeniu się kamieni nerkowych.
Sok bogaty jest w witaminy i mikroelementy a mianowicie m.in. : kwas cytrynowy, kwas jabłkowy, wapń, potas, magnez, fosfor, witaminy z grupy B.
Najciekawszą substancją dla mnie jest jednak ksylitol, czyli tzw. cukier brzozowy. Jest on naturalną substancją słodzącą, która zawiera o 40% mniej kalorii niż cukier buraczany. Jest to cukier o środowisku zasadowym, a więc nie zakwasza organizmu, tak jak robi to cukier klasyczny, a więc stwarza środowisko jałowe dla bakterii, dzięki czemu nie rozwijają się one w Naszym organizmie. Polecany dla diabetyków.
Pojawiają się także informacje o działaniu antyrakotwórczym. Oficjalne badania podają jednak, że sok z brzozy jedynie poprawia samopoczucie osób na raka chorujących, także gdy choroba jest bardzo zaawansowana.
Dla bardziej zainteresowanych polecam filmik z dzień dobry TVN :-)
Otrzymywanie:
Jeśli kogoś ten temat interesuje, podsyłam filmik z dzień dobry TVN :)
Dostępność i cena:
I tutaj sprawa mniej przyjemna. Sok do najtańszych nie należy. Za litr wydamy około 12 zł. Z dostępnością raczej nie ma problemu. Znajdziemy go w Piotrze i Pawle, Almie, wszystkich sklepach ze zdrową żywnością, a także w Biedronce.
Ja osobiście bardzo lubię te biedronkowe.
Występują w czterech smakach:
- naturalny - klasyczny sok brzozowy, smak jest nieco słodszy od tego z Piotra i Pawła, przez dodatek cukru w składzie
- z miętą - baaaardzo orzeźwiający, schłodzony będzie idealny na letnie upały
- z maliną - dość słodki, smaczny, ale wolę wersję z miętą
- z żurawiną - nie próbowałam, gdyż spodziewam się, że będzie bardzo słodki (sok aloesowy z żurawiną, który ostatnio piłam był bardzo słodki, wręcz nie do wypicia więc wolę nie ryzykować).
Ich pojemność to 300 ml, cena - 3,99 zł. Dużo bardziej opłaca się kupować większe pojemności.
Skład soku naturalnego:
naturalny sok z brzozy nierozcieńczony wodą - 95%, cukier (niestety), kwas cytrynowy jako regulator kwasowości.
Jestem bardzo ciekawa, czy znacie ten sok? Lubicie? Jeśli nie próbowałyście, to naprawdę gorąco polecam :-)












