Z racji tego, że jest lato, moje włosy są strasznie niesforne. Wyglądają na oklapnięte, mają większe skonności do przetłuszczania.
I tutaj na ratunek przyszedł mi oto ten szampon :)
Jak to na lato przystało, zapach musi być dla mnie bardzo świeży, pobudząjący i szampon ten spełnia ten wymóg.
Skład jakoś mnie nie zachęcił wybitnie, ze względu na SCS stojący na 3 miejscu, ale podoba mi się ze względu na mango i bambusa, których ekstrakty absorbują promieniowanie UV.
substancja powierzchniowo- czynna, usuwająca zaneiczyszczenia z włosów, rozpuszczlana w wodzie, biodegradowalna, niezwykle łagodna dla skóry głowy.
Sodium Coco Sulfate - substancja z grupy siarczanów, pozyskiwana z kokosa, substancja DOZWOLONA w kosmetykach naturalnych zastępująca niecieszący się uznaniem SLS.
Cocamidopropyl Betaine
substancja powierzchniowo-czynna tak jak Poliglukozyd bardzo łągodna dla skóry głowy, usuwa zanieczyszczenia, ma działanie pianotwórcze.
Lauroyl Sarcosine
kolejna substancja myjąca, otrzymywana z kombinacji naturalnego kwasu glutaminowego i kokosowych kwasów tłuszczowych.
Gliceryna
posiada silne właściwości nawilżające, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, silnei wyglądza i regeneruje.
Ekstrakt z papaji
ma działanie nawilżające, chroni włosy przed wysuszeniem
Ekstrakt z bambusa
uelastycznia kruche i łamliwe włosy, dodaje im objętości, absorbuje promieniowanie UV, ma działanie antyoksydacyjne.
Ekstrakt z mango
niezwykle bogaty w witaminę C, która super walczy z wolnymi rodnikami. Zawiera karetonoidy absorbujące UV. Nawilża i kondycjonuje włosy.
DZIAŁANIE:
Tak jak gwarantuje producent, nadaje on włosom objętości. Unosi je od nasady. W moim przypadku nie zmaga przetłuszczania co też jest dla mnie bardzo istotne. Bardzo dobrze nawilża. Radzi sobie świetnie z myciem po olejowaniu. Bardzo dobrze się pieni.
Niestety nie nabłyszcza włosów, jak dodatkowo to robił to bywałby w mojej kosmetyczce częściej ;-)
Cena: 2Euro/200 ml
A Wy testowałyście już ten szampon? Co możecie polecić na zwiększenie objętości latem i ochronę przeciw UV? :-)
Już za jakiś czas będę odpoczywać w Polsce i postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od niemieckich kometyków :) Do kosmetyczki pakuję tylko niezbędniki. Nastawiam się na wielkie testowanie polskich produktów :-) i wspieranie polskich marek. Moja skóra odpocznie od DM i Rosmannowych marek. Mam swoich polskich ulubieńców, ale chciałabym wypróbować czegoś nowego, niestety nie jestem na bieżąco z tym co się dzieje na polskim rynku komsetycznym. I tutaj zwracam się do Was z prośbą :-) Jakie produkty do pielęgnacji twarzy możecie mi polecić? (mam cerę skłonną do przetłuszczania, ale niezmiernie wrażliwą w oklicach oczu) Czy macie jakich swoich włosowych ulubieńców? :-) A co jeśli chodzi o pielęgnację ciała? :-) O make up nie pytam, bo rzadko stosuję ;-) Jak pewnie zauważyłyście, preferuję bardzo proste składy, bazujące na skadnikach naturalnych. Przeglądam Wasze blogi i mam już małą listę zrobioną, ale chetnie ją rozszerzę o Wasze propozycje :) Piszcie, przesyłajcie linki recenzji, chętnie poczytam :-)
Postanowiłam zrecenzować dla Was produkty, które można wygrać w przygotowanym przeze mnie konkursie.
Na pierwszy ogień idzie dwufazowy płyn do demakijażu alverde.
Muszę powiedzieć, że naptrafiłam na niego całkiem przypadkiem, do tej pory używałam płynów micelarnych, ale zapomniałam zrobić zapasów i musiałam szybko znależć jakiś zamiennik.
Lubię produkty Alverde, a w tym przpadku skusiła mnie cena, nie chciałam kupować drogiego produktu, gdyż byłam pewna, że gdy tylko będę w Polsce kupię mój płyn micelarny.
Pozytywnie się zaskoczyłam!
I oczywiście jak już pewnie zauważyłyście, skład jest dla mnie nadzwyczaj istotny.
SKŁAD:
Skład: Aqua, (woda) Glycine Soya Oil*(olej sojowy), Glycerin (gliceryna) , Alcohol*, Coco-Glucoside(poliglukozyt kwasów oleju kokosowego), Sodium Lactate(sól sodowa kwasu mlekowego), Aloe Barbadensis Extract*(ekstrakt z aloesu zwyczajnego), Simmondsia Chinensis Oil*(olej jojoba) , Persea Gratissima Extract*(ekstrakt z avokado) , Prunus Amygdalus Dulcis Extract*(olej ze słodkich migdałów), Actinidia Chinensis Fruit Extract*(ekstrakt z owoców kiwi) , CI 75810 (chlorofil- naturalny barwnik) , Olea Europaea Oil*(oliwa z oliwek), Helianthus Annuus Seed Oil(olej z nasion słonecznika) , Sodium Coco Sulfate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum**, Limonene**(limonen), Linalool (linalol)**. * Ingredients from certified organic agriculture. ** Natural essential oils. Wiem, że niektórym z Was ten skład może się wydać nie zbyt "naturalny". Ale nie ma się tutaj czego bać. Coco-Glucoside(poliglukozyt kwasów oleju kokosowego) -jest to niejonowa substancja powierzchniowo- czynna, po porstu substancja myjąca, bardzo delikatna dla naszej skóry, a także błon śluzowych. Ma także za zadanie łagodzić wszelkie podrażnienia wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo- czynne. Poprawia także konsystencję kosmetyku, jest także pianotwórcza. Sodium Lactate(sól sodowa kwasu mlekowego) - to tylko brzmi strasznie, ale nie ma ze strasznością nic do czynienia. Jest to substancja mająca działanie zmiękczające i nawilżające naszej skóry. CI 75810(chlorofil- naturalny barwnik) - występuje także pod nazwą naturalna zieleń 3, chlorofil A, chlorofil z atomem magnezu, E 140, jest to naturalny nieszkodliwy barwnik, który stosuje się także przy produkcji żywności, także nie ma ise czego bać. Sodium Coco Sulfate - substancja z grupy siarczanów, pozyskiwana z kokosa, substancja DOZWOLONA w kosmetykach naturalnych zastępująca niecieszący się uznaniem SLS. Disodium Cocoyl Glutamate - substancja powierzchniowo czynna (myjąca) będąca kombinacją kwasu glutaminowego i naturalnych kokosowych kwasówtłuszczowych, dozwolona w przypadku kosmetyków naturlanych. Ponadto w skadzie mamy oleje i ekstrakty - avokado, jojoba, aloes, migdał, które odpowiednie są dla nawet najwrażliwszej skóry. Mają za zadanie nawilżać i uspokajać naszą oczyszczoną skórę.
DZIAŁANIE:
Przed użyciem należy wstrząsnąć, aby fazy wymieszały się ze sobą.
Olejek naprawdę super radzi sobie z makijażem, nawet tym wodoodpornym (normalnie nie maluję oczu, ale żeby dokładnie go zrecenzować, użyłam tuszów, zarówno normalnego jak i wodoodpornego). Nie podrażnia moich oczu, choć na wizazu czytałam, że jedna recenzentka się na to skarżyła. W takim razie jest to idywidualnie zależne od wrażliwości naszych oczu. Ja osobiście pokochałam go za to, że pozostawia skórę cudownie nawilżoną (nie przetłuszczoną). Zwłaszcza tę w okolicach oczu. Dla mnie to naprawdę ważne, bo moja skóra tam jest baaaaaaaardzo wrażliwa. Inne specyfiki bardzo często mnie podrażniały, ściągały skórę, w przypadku tego płynu nie ma o co się martwić. To zasługa cudownych olejów i ekstraktów. W zasadzie po demakijażu nie ma potrzeby nakładania czekokolwiek więcej, jeśli ktoś jest leniuszkiem. Skóra jest naprawdę naprawdę świetnie nawilżona, aż nie chce mi się wierzyć, że mam dokładnie zmyty makijaż, a przy tym jeszcze wypielęgnowaną skórę. Jest naprawdę uspokojona. Oleje nie zapychają, nie wywołują dodtkowych niespodzianek na naszej skórze. Jestem nim naprawdę zachwycona, dlatego postanowiłam wybrać go do mojego rozdania. Chciałabym poznać Waszą opinię na jego temat, z racji tego, że nie znalazł on jeszcze zbyt wielu odbiorców :) A jakich specyfików Wy używacie do demakijażu? Co polecacie? Od czego lepiej trzymać się z daleka ?;-)
Mój niezbędnik w walce z cellulitem :-) W ostatnim poście Demaskacja Cellulitu podzieliłam się z Wami moim doświadczeniem w tej kwestii. Jestem przekonana, że najsilniejszą bronią w walce z cellulitem jest po prostu sport, bez niego nawet przy użyciu najlepszych zabiegów, kremów, żelów itp nie zdziałamy NIC. Jednak gdy regularnie uprawiamy sport (polecam bieganie, pływanie, skakankę i jazdę na rowerze) kosmetyki bez wątpienia są naszymi sprzymierzęcami. Moim ulubieńcem jest bez wątpienia Olejek z cytryną i rozmarynem firmy Alverde. Jego pojemność to 100 ml, koszt około 5 Euro. Pachnie świeżo, cytrusowo, pobudzająco! Nieco podobnie jak wcześniej opisany przeze mnie olejek do włosów Alverde.
Obok tak bogatego składu nie można przejść obojętnie.
SKŁAD:
Skład: Glycine Soja Oil*, (olej sojowy) Rosmarinus Officinalis Leaf Oil* (olej rozmarynowy)-, Citrus Medica Limonum Peel Oil*(olej cytrynowy), Juniperus Communis Fruit Oil,(olej jałowcowy) Cupressus Sempervirens Oil,(olej cyprysowy) Simmondsia Chinensis Seed Oil*(olej jojoba) , Prunus Amygdalus Dulcis Oil*( olej ze słodkich migdałów), Prunus Persica Kernel Oil (olej z pestek brzoskwini) , Prunus Armeniaca Kernel Oil* (olej z pestek moreli), Alcohol*, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Citral**, Citronellol**, Geraniol**, Farnesol**. * Składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych. ** Z naturalnych olejków. Olej rozmarynowy, cytrusowy oraz jałowcowy są częstymi składnikami preparartów antycellulitowych, ponadto zapobiegają przedwczesnemu starzeniu skóry. Olej ze słodkich migdałów jest świetnym emolientem, wyraźnie wygładza i nawilża skórę. Olej brzoskwiniowy oraz morelowy świetnie zrewitalizuje naszą skórę, wyglądzi oraz ją nawilży. Oleje te są bogate w witaminę A i E, działają także przeciwstarzeniowo.
ZASTOSOWANIE:
Olej należy stosować najlepiej po kąpieli na lekko wilgotną skórę. Ja osobiście przed wyjściem z pod prysznica traktuję skórę zimnym strumieniem wody, fajnie napina to skórę, poprawia krążenie i świetnie przygotowuje ją na przyjęcie olejku. Na wilgotną skórę aplikuję niewielką ilość olejku i okrężnymi ruchami wykonuję masaż. Zalecam stosowanie na wilgotnej skórze, w przeciwnym razie wtarcie olejku może być uciążliwe. Używam do tego kulkowego masażera, albo szorstkiej gąbki. Staram się, aby masaż trwał przynajmniej 10 minut, chociaż czasami nie mam na to po prostu sił i wmasowuję go jak zwykły balsam. Zalecane jest wykonywanie masażu dwa razy dziennie, ale która z Nas znajdzie do tego motywację... ;-) Olejek ten idealnie się sprawdza po treningu, skóra jest wtedy cudownie napięta, chłonie olej jak gąbka :-)
EFEKTY:
Jak dla mnie olej ten stwarza cuda! Już po paru aplikacjach skóra jest bardzo wygładzona, napięta, miła w dotyku!
Redukuje cellulit w znaczący sposób! Przyznaję z czystym sercem, że mnie, przy regularnych ćwiczeniach i stosowaniu tego olejku udało się całkowicie go zwalczyć. W prawdzie nie był on jakoś bardzo rozległy, obejmował tylko/aż pośladki, ale pozbyłam się go, mam nadzieję raz na zawsze ;-)
Wiadomo jednak, że lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego olej ten na pewno będzie zawsze w mojej kosmetyczce, a żeby to paskudstwo nie wróciło bieganie stało się moim "zdrowym nawykiem" :)
Jakie produkty atycellulitowe polecacie? Po które lepiej nie sięgać? :) A może macie jakieś domowe, skuteczne sposoby? :)
Walka z cellulitem walką z wiatrakami? Nie ma co ukrywać, z problemem tym boryka się wiele z Nas. Czy jest możliwe jego uniknięcie? Jak go zwalczyć? Czym zapobiegać? Chętnię podzielę się z Wami moimi doświadczeniami, w tym nieco długim poście:-) Cellulit, skórka pomarańczowa, lipodystrofia, jest to niewłaściwe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej, które objawia się zmainami tkanki podskórnej.
(cellulit-info.pl/rodzaje-cellulitu/)
Jest to jeden z naszych największych wrogów, niejedną z Nas wprowadza w ogromne kompleksy, zwala sen z powiek, wprowadza w cellulomanię.
Nasuwa się tutaj podstawowe pytanie, czy jego zwalczenie jest w ogóle możliwe?
Opinie na ten temat są podzielone, niekotrzy naukowcy twierdzą, że nie ma żadnej, w 100% pewnej skutecznej metody w walce z cellulitem. Inni z kolei twierdzą, że jeśli nie jest on w bardzo zaawansowanej formie, jego zwalczenie jest jak najbardziej możliwe.
Jeśli jest możliwe, to tak to zrobić?
Mnie udało się wygrać tę wojnę. Być może dlatego, że zdałam sobie sprawę z problemu w odpowiednim czasie, nie wiem, ale chętnie podzielę się z Wami moją wiedzą, moimi sposobami :-)
Przyczyny powstawania cellulitu:
Hormony- najczęściej dotyka on kobiet w ciąży, w okresie dojrzewania, czy też przed menopauzą. Poziom estrogenu jest bardzo wysoki, dysporporcja pomiędzy progestronem i estrogenem jest jego głównym sprawcą. Estrogeny zwiększają przepuszczlaność naczyń krwionośnych. Nasz płyn fizjologiczny dyfunduje z krwi do tkanek gromadząc się w przestrzeniach międzykomórkowych, co z kolei wywołuje obrzęki tkanek, które uciskają na naczynia krwionośne. To wszystko powoduje zaburzenia mikrokrążenia i niedokrwienie komórek tłuszczowych. Brakuje im tlenu i substancji odżywczych daltego zaczynają produkować substancje toksyczne. Komórki te mają zdolność do ciągłego zwiększania swoich rozmiarów - są to widoczne zgrubienia na skórze.
Zaburzenia układu limfatycznego - jak powszechnie wiadomo zadaniem limfy w naszym organiźmie jest zbieranie substancji toksycznych i odporowadzanie ich do węzłów chłonnych, następnie do nerek, aby zostały usunięte z naszego organizmu. Jeśli nasza tkanka łączna jest zbyt miękka i przepuszczlana, toksyny nie maja porblemu, aby wniknac w inne tkanki0 zamiast do węzłów chłonnych, gromadzą się w komórkach tłuszczowych.
Genetyka- zostało potwierdzone naukowo, że skonność do cellulitu może być dziedziczona genetycznie.
Jak zwalczyć?
1. RUCH RUCH RUCH I JESZCZE RAZ RUCH
Nie oszukujmy się, jeśli nie wporwadzimy aktywności fizycznej do naszego życia, nawet inwestując w najdroższe zabiegi, nie zobaczymy żadnego efektu.
Najlepsze efekty dają aerobowe ćwiczenia, angażujące wszystkie partie naszego ciała czyli bieganie, pływanie, aerobic, skakanka.
Cellulit najcześciej pojawia się na pośladkach, udach, brzuchu, dlatego warto też wykonywać ćwiczenia ukierunkowane na te konkretne partie ciała. Tutaj możliwości jest oczywiscie całe mnóstwo- brzuszki, wypady nóg w tył, przysiady itp.
Ja osobiście bardzo uwielbiam ćwiczyć z fitappy2, moim ulubionym zestawem jest ten, który umieściłam poniżej. Trwa tylko 10 minut, daje porządny wycisk i angażuje w zasadzie wszystkie partie ciała z naciskiem na pupę i uda.
Wiele z Was zapewnie wymiguje się brakiem czasu. Niestety tej wymowki nie akceptuję ;-) Cwiczyć można (chociażby leżąc na boku i unosząc nogę) podczas oglądania TV, ja TV nie oglądam, ale weszło mi w nawyk, że podczas mycia zębów wykonuję wymachy nóg w tył, myję zęby trzy razy dziennie, po 3 minuty = 9 minut dla moich nóg ;-)
Zawsze ZAWSZE wybieram schody zamiast windy (no chyba, że naprawdę targam wielkie zakupowe siaty ;-)) "Spacerując" po schodach, stąpam na co drugi schodek - w ten sposób lepiej umięśnimy naszą pupę ;-)
Jeśli jesteśmy skazane na pracę siedzącą, powinnyśmy co jakiś czas robić sobie krótkie przechadzki, chociażby do "toalety" ;-)
Podczas spacerowania staram się spinać pośladki, przemiennie, raz jeden, raz drugi.
Jak widać jest wiele sposobów, które można robić, ot tak przy okazji ;-)
2. Odpowiednia dieta - ten punkt jest także niezmiernie ważny.
W naszej diecie powinny znaleźć się takie składniki odżywcze jak:
- kwasy omega 3 - ich bogate źródło znajdziemy w rybach, orzechach, roślinach strączkowych.
I przede wszystkim WODA, dużo wody, oczyści Nasz organizm z toksyn, ja osobiscie wzbogacam ją swieżo wyciśniętym sokiem z cytryny, aby sprawnić jeszcze proces usuwania toksyn z organizmu.
Powinnyśmy wyzbyć się przede wszystkim:
- wszelkeigo rodzaju używek - alkohol, papierosy są oczywiście niepolecane.
- soli- gdyż ta zatrzymuje wodę w organiźmie
- słodycze - zawierają cukry proste i tłuszcze, które źle wpływają na wygląd Naszej skóry
fast foody - są one generatorem tłuszczu, który przyczynia się do postawania cellulitu.
-KAWA
Zalecam także zrezygnować z produktów wysoce przetworzonych, gdyż nie dość, że zawierają dużo kalorii to jeszcze są pełne konserwantów i barwników, które chętnie odkładają się w Naszych tkankach.
3. Wysoka temperatura- jest także niewskazana.
Czy też tak jak ja uwielbiacie długie, gorące kąpiele? Mnie nic tak nie relaksuje jak kąpiel z ogromną ilością piany, niestety trzeba to ogrnaiczyć. Podobnie jak saunę, czy depilację ciepłym woskiem.
Oczywiście nigdy nie zrezygnuję z tej przyjemnośći w stu porcentach, ale zawsze po takiej kąpieli funduję sobie masaż kostami lodu. ;-)
Jeśli funduję sobie prysznic, naprzemiennie oblewam się zimną i ciepłą wodą, kończąc oczywiście zimnym strumieniem wody, skóra się wtedy fajnie napnie, jest bardzo dobrze przygotowana na masaż.
4. Masaż
Tak jak pisałam wcześniej, po kąpieli - kostkami lodu. Codziennie wieczorem masuję miejsca objęte cellilitem przy pomocy kulkowego masażera, szorsta gąbka sprawdzi się także. Masaż pozwoli Nam pobudzić właściwe funkcjonowanie skóry.
5. Ciasne ubrania
Utrudniają one krążenie, a więc są także przyczyną cellulitu.
6. Odpowiednia pielęgnacja
Śródków pielęgnacyjnych antycellulitowcyh jest wiele. Które z nich są najlepsze, które sprawdziły się u mnie, napiszę o tym w następnym poście, aby Was nie zanudzić totalnie ;-)
Podzielcie się ze mną porszę Waszymi metodami walki z tym strasznym problemem:-) Czy może problem ten Was nie dotyczy? -)
Zdrowe włosy? Czemu nie! :-D
Chyba każda z Nas o nich marzy - dłlugich, gęstych, ale przede wszystkim zdrowych włosach! Od czego zacząć pielęgnację? Na co zwrócić szczególną uwagę ? Spróbuję podzielić się z Wami moimi metodami, które, jeśli tylko będziecie systematyczne, przyniosą szybko widoczne efekty.
Myślę, że jest to jedna z najważniejszych wskazówek. Długie włosy są stare, dlatego są delikatniejsze niż włosy na głowie, podatne na złamania, wymagają szczególnej ostrożności. Masuj je delikatnie, gdy używasz silnych środków myjących, rozcieńcz szampon przed nałożeniem na głowę z odrobiną wody. Jeśli używasz szamponów naturalnych, oczywiście jest to zbędne.
Spróbuj co jakiś czas myć swoje włosy odżywką, ma ona delikatniejszy skład, wybieraj te o najkrótszym składzie, bez silikonów, SLS, parafiny. Metoda ta jest odpowiednia dla każdego rodzaju włosów, choć spotkałam się z opinią, że jeśli masz włosy skłonne do przetłuszczania, metoda ta może to nasilić.
Jeśli nie ufasz tej metodzie, nie wierzysz, że odżywka może dobrze umyć Twoje włosy, zastosuj metodę OMO - przed nałożeniem szamponu, zaaplikuj na włosy odżywkę, następnie myj włosy szamponem, i na koniec ponownie nałóż odżywkę. Metoda ta ma chronić przed detergentami zawartymi w szamponie, metodę tę polecam szczególnie przy suchych włosach. Zamiast odżywki można stosować także olej. Ja osobiście wybieram tę metodę. Olejuję włosy przed pójściem spać, rano myję je szamponem, nakładam odżywkę i po robocie.
Odpowiednia dieta
Jej brak jest niestety częstym powodem niezdrowych włosów, łupieżu, swędzenia skóry głowy. Odżywianie od wewnątrz to podstawa.
Czego potrzebują nasze włosy? Przede wszystkim białka, jest to podstawowy budulec naszych włosów. Bogatym jego źródłem są ryby, zboża, rośliny strączkowe, orzechy, nie zapominajmy o nich w swojej diecie. Jedząc ryby, dostarczamy im ponadto kwasów tłuszczowych z rodziny omega 3 oraz żelaza, nasze włosy potrzebują ich także.
Bardzo modne są także suplementy diety, ja jednak im nei ufam i preferuję zdrową zbilansowaną dietę.
Odpowiednia ochrona
Nie jest tajemnicą, że zabiegi koloryzacyjne, rozjaśniające niszczą włosy. Nie sprzyja im także wysoka temperatura. Unikaj suszarki, pozwól swoim włosom wzschnąć naturalne, w żadnym wypadku nie kładź się spać w mokrych włosach, tarcie o poduszkę moje je strasznie uszkodzić. Upinaj je do snu, warkocz, luźny kok na czubku głowy. Unikaj ciasnych upięć, gumek z metalowymi elementami, rozpuszczaj je często, aby cebulki mogły oddychać. Lokówka, prostownica także nam nie pomogą. Jeśli już po nie sięgamy, zalecam stosowanie preparatów termoaktywnych.
Twoja fryzura powinna być w pewnym stopniu zależna od pogody. W cieple i wietrzne dni unikaj rozpusczonych włosów, zimą chroń je przed mrozem czapką.
Różnorodność środków pielęgnacyjnych
W swojej pielęgnacji wyzbywam się długoterminowego stosowania tych samych kosmetyków, oczwiście mam swoich ulubieńców, z których na pewno nie zrezygnuję, ale staram się ich na zmianę używać z innymi kosmetykami. Nie chcę by moje włosy przyzwyczaiły się do tych kosmetyków. Moje włosy to po prostu lubią, a przy okazji mam możliwość testowania nowych rzeczy.
Czy lista ta jest długa? Co o niej sądzicie ? O jakie metody byście ją wzbogaciły? Chętnie poczytam :)
Olejowo olejowo... Dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią na temat olejku do włosów Alverde, który polecany jest do pielęgnacji włosów suchych i łamliwych, a także suchej skóry głowy.
Olejek ma pojemność 50 ml, znajduje się w plastikowej buteleczce, z wspaniałym dozownikiem ułatwiającym aplikację. Dodatkowo przepięknie pachnie! Cytrusowo, bardzo świeżo, uzależniająco, intensywnie, idealnie na lato :-)
Olej sojowy (Glycine Soja Oil)- bogaty w niezbędne,
nienasycone kwasy tłuszczowe, z naciskiem na kwas linolowy. Ma działanie
emoliencyjne. Olej bogaty w witaminę młodości E, która jak wiadomo chroni przed
działaniem wolnych rodników.
Caprylic/Capric
Triglyceride - trójgliceryd kaprylowo- kaprynowy, jest to olej neutalny,
wbrew chemicznej nazwie, która jak czytałam na forum wielu z Was straszy, nie
ma czego się bać, w prawdzie posiada on właściwości konserwujące, ale jest to
naturalny konserwant, który nie dość że wydłuża możliwość użytkowania kosmetyku
to na dodatek zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni włosa,
przez co wygładza i zmiękcza.
Olej Arganowy -już na
trzeciej pozycji!!! Obecnie panuje booom na tej olej, ze względu na właściwości
nawilżające, odmładzające itp. Nie chce tu się o nim rozpisywać, szykuję
oddzielny post na ten temat :-)
Juglans Regia Oil -
olej z orzecha włoskiegobogaty w
niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę A, E i biotynę. Nawilża i
wzmacnia włosy. Poza tym zaliczany jest do środków promieniochronnych SPF 3-4.
Olej migdałowy- prawdziwe źródło witamin:
A, E, D, oraz witamin z grupy B. Chroni przed wpływem czynników zewnętrznych,
pomaga odzyskać włosom witalność i blask.
Tocopheryl Acetate
-tej nazwy też nie trzeba się bać, jest to octan witaminy E, który ma
działanie przeciwrodnikowe.
Arctium Lappa
Extract - olej z korzenia łopianu -odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, zapobiega wypadaniu, a nawet
przyspiesza ich porost, zalecany szczególnie do włosów po różnych zabiegach
koloryzacyjnych.
Myślę, że na tym
już skończę, te składniki znajdują się w czołówce i mają największy wpływ na
działanie kosmetyku.
ZASTOSOWANIE:
Tutaj sprawa wygląda bardzo ciekawie, gdyż producent zaleca na umyte, lekko wilgotne jeszcze włosy, a także skórę głowy nałożyć niewielką ilość olejku.
No i ja temu w 100% zaprzeczam. W taki sposób jak podaje producent olej się nie sprawdza. A przynajmniej u mnie. Nawet jak nałożę odrobinkę, włosy wyglądają na przetłuszczone (oczywiście także po całkowitym wyschnięciu). Ponadto są obciążone, pozbawione objętości.
Próbowałam także aplikować na końce włosów, także nie działa to u mnie...
Ale nie oznacza to, że olej jest kiepski, mimo to jest moim ulubieńcem, a to dlatego, że do olejowania włosów sprawdza się wspaniale! Chyba nawet wolę go od Vatiki, której zazwyczaj używałam do tego celu.
Zazwyczaj aplikuję go na noc, następnego dnia myję głowę delikatnym szamponem. Jeśli chodzi o nocne aplikowanie to miałam z nim mały problem, ze względu na zapach, jak pisałam wyżej jest to zapach cytrusów, bardzo świeży, intensywny. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie taki zapach ma działanie pobudzające, co nie ułatwia zasypiania ;-) Dlatego zawsze aplikuję go godzinę- dwie przed spaniem, aby mój nos się do niego przyzwyczaił ;-)
Czasami aplikuję tylko na godzinę, dwie przed myciem włosów.
Dodatkowo dodaję go do własnoręcznie przygotowywanego przeze mnie serum odżywczego na noc (obiecuję o nim napisać).
I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie napisała, że używam go do masażu głowy (jestem masażoholiczką, bez wątpienia ;-))
DZIAŁANIE:
Powiedziałabym, że gasi pragnienie moich włosów, dosłownie! Moje włosy, nie przesadzając, piją go!
Są wspaniale nawilżone, miłe w dotyku ( zawsze po tym jak już umyję włosy szamponem, nie mogę przestać ich dotykać ;-)), lśniące, nie ma problemu z rozczesywaniem, co czasami jest problemem przy stosowaniu naturalnych szamponów bez SLS.
DOSTĘPNOŚĆ I CENA:
Niestety tylko w drogeriach DM, ale na allegro też bez problemu można znaleźć :-)
Cena to 2,95 Euro.
A wy stosowałyście ten olej? Jakie są wasze wrażenia? Może macie inne pomysły na aplikację? :-)