niedziela, 30 czerwca 2013

Podstawy pielęgnacji długich włosów

Zdrowe włosy? Czemu nie! :-D

Chyba każda z Nas o nich marzy - dłlugich, gęstych, ale przede wszystkim zdrowych włosach!
Od czego zacząć pielęgnację? Na co zwrócić szczególną uwagę ?
Spróbuję podzielić się z Wami moimi metodami, które, jeśli tylko będziecie systematyczne, przyniosą szybko widoczne efekty.



  • Ostrożne, odpowiednie mycie włosów
Myślę, że jest to jedna z najważniejszych wskazówek. Długie włosy są stare, dlatego są delikatniejsze niż włosy na głowie, podatne na złamania, wymagają szczególnej ostrożności. Masuj je delikatnie, gdy używasz silnych środków myjących, rozcieńcz szampon przed nałożeniem na głowę z odrobiną wody. Jeśli używasz szamponów naturalnych, oczywiście jest to zbędne. 

Spróbuj co jakiś czas myć swoje włosy odżywką, ma ona delikatniejszy skład, wybieraj te o najkrótszym składzie, bez silikonów, SLS, parafiny. Metoda ta jest odpowiednia dla każdego rodzaju włosów, choć spotkałam się z opinią, że jeśli masz włosy skłonne do przetłuszczania, metoda ta może to nasilić. 
Jeśli nie ufasz tej metodzie, nie wierzysz, że odżywka może dobrze umyć Twoje włosy, zastosuj metodę OMO - przed nałożeniem szamponu, zaaplikuj na włosy odżywkę, następnie myj włosy szamponem, i na koniec ponownie nałóż odżywkę. Metoda ta ma chronić przed detergentami zawartymi w szamponie, metodę tę polecam szczególnie przy suchych włosach. Zamiast odżywki można stosować także olej. Ja osobiście wybieram tę metodę. Olejuję włosy przed pójściem spać, rano myję je szamponem, nakładam odżywkę i po robocie.


  • Odpowiednia dieta
Jej brak jest niestety częstym powodem niezdrowych włosów, łupieżu, swędzenia skóry głowy. Odżywianie od wewnątrz to podstawa.
Czego potrzebują nasze włosy? Przede wszystkim białka, jest to podstawowy budulec naszych włosów. Bogatym jego  źródłem są ryby, zboża, rośliny strączkowe, orzechy, nie zapominajmy o nich w swojej diecie. Jedząc ryby, dostarczamy im ponadto kwasów tłuszczowych z rodziny omega 3 oraz żelaza, nasze włosy potrzebują ich także.
Bardzo modne są także suplementy diety, ja jednak im nei ufam i preferuję zdrową zbilansowaną dietę.


  • Odpowiednia ochrona
Nie jest tajemnicą, że zabiegi koloryzacyjne, rozjaśniające niszczą włosy. Nie sprzyja im także wysoka temperatura. Unikaj suszarki, pozwól swoim włosom wzschnąć naturalne, w żadnym wypadku nie kładź się spać w mokrych włosach, tarcie o poduszkę moje je strasznie uszkodzić. Upinaj je do snu, warkocz, luźny kok na czubku głowy. Unikaj ciasnych upięć, gumek z metalowymi elementami, rozpuszczaj je często, aby cebulki mogły oddychać. Lokówka, prostownica także nam nie pomogą. Jeśli już po nie sięgamy, zalecam stosowanie preparatów termoaktywnych. 
Twoja fryzura powinna być w pewnym stopniu zależna od pogody. W cieple i wietrzne dni unikaj rozpusczonych włosów, zimą chroń je przed mrozem czapką.


  • Różnorodność środków pielęgnacyjnych
W swojej pielęgnacji wyzbywam się długoterminowego stosowania tych samych kosmetyków, oczwiście mam swoich ulubieńców, z których na pewno nie zrezygnuję, ale staram się ich na zmianę używać z innymi kosmetykami. Nie chcę by moje włosy przyzwyczaiły się do tych kosmetyków. Moje włosy to po prostu lubią, a przy okazji mam możliwość testowania nowych rzeczy.




Czy lista ta jest długa? Co o niej sądzicie ? O jakie metody byście ją wzbogaciły? Chętnie poczytam :)

czwartek, 27 czerwca 2013

Olej do włosów Alverde, Migdał i Argan (Haarol Mandel Argan)

Olejowo olejowo...

Dziś chciałabym  podzielić się z Wami opinią na temat olejku do włosów Alverde, który polecany jest do pielęgnacji włosów suchych i łamliwych, a także suchej skóry głowy.




Olejek ma pojemność 50 ml, znajduje się w plastikowej buteleczce, z wspaniałym dozownikiem ułatwiającym aplikację.

Dodatkowo przepięknie pachnie! Cytrusowo, bardzo świeżo, uzależniająco, intensywnie, idealnie na lato :-)



SKŁAD:

Skład: Glycine Soja Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Oil*, Juglans Regia Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Arctium Lappa Extract*, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Citral**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**.
* Ingredients from certified organic agriculture.
** From natural essential oils


Jak widać skład jest bardzo bogaty:

Olej sojowy (Glycine Soja Oil) - bogaty w niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, z naciskiem na kwas linolowy. Ma działanie emoliencyjne. Olej bogaty w witaminę młodości E, która jak wiadomo chroni przed działaniem wolnych rodników. 

 Caprylic/Capric Triglyceride -  trójgliceryd kaprylowo- kaprynowy, jest to olej neutalny, wbrew chemicznej nazwie, która jak czytałam na forum wielu z Was straszy, nie ma czego się bać, w prawdzie posiada on właściwości konserwujące, ale jest to naturalny konserwant, który nie dość że wydłuża możliwość użytkowania kosmetyku to na dodatek zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni włosa, przez co wygładza i zmiękcza. 

Olej Arganowy - już na trzeciej pozycji!!! Obecnie panuje booom na tej olej, ze względu na właściwości nawilżające, odmładzające itp. Nie chce tu się o nim rozpisywać, szykuję oddzielny post na ten temat :-)

Juglans Regia Oil - olej z orzecha włoskiego bogaty w niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę A, E i biotynę. Nawilża i wzmacnia włosy. Poza tym zaliczany jest do środków promieniochronnych SPF 3-4.

Olej migdałowy - prawdziwe źródło witamin: A, E, D, oraz witamin z grupy B. Chroni przed wpływem czynników zewnętrznych, pomaga odzyskać włosom witalność i blask.

Tocopheryl Acetate - tej nazwy też nie trzeba się bać, jest to octan witaminy E, który ma działanie przeciwrodnikowe. 

Arctium Lappa Extract - olej z korzenia łopianu  - odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, zapobiega wypadaniu, a nawet przyspiesza ich porost, zalecany szczególnie do włosów po różnych zabiegach koloryzacyjnych.


Myślę, że na tym już skończę, te składniki znajdują się w czołówce i mają największy wpływ na działanie kosmetyku.




ZASTOSOWANIE:
             

Tutaj sprawa wygląda bardzo ciekawie, gdyż producent zaleca na umyte, lekko wilgotne jeszcze włosy, a także skórę głowy nałożyć niewielką ilość olejku.
No i ja temu w 100% zaprzeczam. W taki sposób jak podaje producent olej się nie sprawdza. A przynajmniej u mnie. Nawet jak nałożę odrobinkę, włosy wyglądają na przetłuszczone (oczywiście także po całkowitym wyschnięciu). Ponadto są obciążone, pozbawione objętości. 

Próbowałam także aplikować na końce włosów, także nie działa to u mnie...

Ale nie oznacza to, że olej jest kiepski, mimo to jest moim ulubieńcem, a to dlatego, że do olejowania włosów sprawdza się wspaniale! Chyba nawet wolę go od Vatiki, której zazwyczaj używałam do tego celu.
Zazwyczaj aplikuję go na noc, następnego dnia myję głowę delikatnym szamponem.  Jeśli chodzi o nocne aplikowanie to miałam z nim mały problem, ze względu na zapach, jak pisałam wyżej jest to zapach cytrusów,  bardzo świeży, intensywny. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie taki zapach ma działanie pobudzające, co nie ułatwia zasypiania ;-) Dlatego zawsze aplikuję go godzinę- dwie przed spaniem, aby mój nos się do niego przyzwyczaił ;-)
Czasami aplikuję  tylko na godzinę, dwie przed myciem włosów.

Dodatkowo dodaję go do własnoręcznie przygotowywanego przeze mnie serum odżywczego na noc (obiecuję o nim napisać).

I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie napisała, że używam go do masażu głowy (jestem masażoholiczką, bez wątpienia ;-))



DZIAŁANIE:

Powiedziałabym, że gasi pragnienie moich włosów, dosłownie! Moje włosy, nie przesadzając, piją go! 

Są wspaniale nawilżone, miłe w dotyku ( zawsze po tym jak już umyję włosy szamponem, nie mogę przestać ich dotykać ;-)), lśniące, nie ma problemu z rozczesywaniem, co czasami jest problemem przy stosowaniu naturalnych szamponów bez SLS. 


DOSTĘPNOŚĆ I CENA:


Niestety tylko w drogeriach DM, ale na allegro też bez problemu można znaleźć :-)

Cena to 2,95 Euro.



A wy stosowałyście ten olej? Jakie są wasze wrażenia? Może macie inne pomysły na aplikację? :-)







poniedziałek, 24 czerwca 2013

Suchy szampon do włosów Balea

MÓJ MUST HAVE LATEM!






Jest to zdecydowanie najlepszy suchy szampon jaki miałam. Na wstępnie powiem może, że moje włosy są bardzo długie, towarzyszy im grzywka, która jak wiadomo uwielbia się przetłuszczać, zwłaszcza latem. Żeby unikać codziennego mycia włosów używam własnie suchych szamponów (zazwyczaj tylko na grzywkę)
Moim ostatnim szamponem był suchy szampon Isany, którego serdecznie nie polecam. Gdyż odświeżał włosy na krótko, po czym stawały się one strasznie tłuste, wyglądały po prostu okropnie!

A co robi te szampon? ODŚWIEŻA długotrwale! naprawdę! Spryskam nim rano włosy, a następnego dnia potrafią wyglądać jeszcze świeżo.
Oczywiście szampon ten tylko odświeża, nic nie zastąpi nam normalnego mycia włosów, dlatego polecam używanie suchych szamponów tylko w kryzysowych sytuacjach.
Ale wracając do szamponu Balea. Unosi od także delikatnie włosy od nasady. Nie jest trudny do wyczesania (w przeciwieństwie do Isany). Pachnie bardzo delikatnie, świeżo, jest także jak dla mnie wydajny.
Idealny na lato! Pocimy się nieustannie, włosy często bardzo szybko wyglądają na przetłuszczone, mimo że były myte kilka godzin temu. W takiej sytuacji na pewno pomoże nam ten szampon.
Nie jest duży, poręczny, na pewno zmieści się w każdej torebce :-)

I na dodatek jest bardzo tani! Kosztuje około 2 Euro, niestety można go dostać tylko w DM :( Jednak jeśli będziecie miały okazje jego zakupu, nie wahajcie się!

CO ważne Balea, z resztą jak wszystkie marki domowe firmy dm, nie są testowane na zwierzętach!

A jakie suche szampony wy polecacie? :-)

piątek, 21 czerwca 2013

Kokosowe cudo! - Dabur, Vatika, Enriched Coconut Hair Oil

Kokosowe cudo! - Dabur, Vatika, Enriched Coconut Hair Oil




Zainspirowana pięknymi włosami moich arabskich znajomych - również płci przeciwnej ( tak tak, też mnie to zdziwiło, gdy dowiedziałam się, że jest to nieodzowny środek pielęgnacyjny w kosmetyczce panów z Półwyspu Arabskiego ;-)) postanowiłam kupić ten olejek.

W temperaturze pokojowej olej ma stałą konsystencję, jednak wystarczy na dwie minutki umieścić go pod strumieniem ciepłej wody, aby uzyskać płynną konsystencję.



SKŁAD: 


Jest to w 100% olej naturalny wzbogacony ziołami ajuwedyjskimi, zawiera między innymi: olej kokosowy, ekstrakt z liści drzewa neem, ekstrakt ziołowy brahmi, ekstrakt z owoców almy, olejek rozmarynowy i cytrynowy, hennę i mleko. 


Coconut oil (Cocos nucifere oil), neem (Azadirachta indica Leaf extract),brahmi (Centella asiatica Plant extract), fruit extracts of Amla , bahera and Harar (extracts of emblica officinalis Terminalia belirica and Terminalia chebula), kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract), henna (Lawsonia inermis leaf extrac), milk (lac)
rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil ), lemon oil (Citrus limonum oil), TBHQ (t-butyl hydroquinone), fragrance




DZIAŁANIE SKŁADNIKÓW:

Olej kokosowy ma silne działanie nawilżające, wnika głęboko w strukturę włosa, nawilżając, dodatkowo chroni przed utratą protein, stosowany na skórę głowy wzmacnia cebulki włosa, chroni przed wypadaniem.

Olej z cytryny ma za zadanie zapobiegać łupieżowi. 

Ekstrakt neem ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne, z tego względu pomaga zwalczać stany zapalne skóry głowy.

Ekstrakt brahmi zapobiega wypadaniu włosów.

Alma, bogata w witaminę C wzmacnia cebulki włosa.

Kapur Kachri przyspiesza porost włosa, pogrubia je i nadaje im blask.

Rozmaryn także wzmacnia cebulki włosa, przyspiesza porost i zapobiega łupieżowi.

Z tego co słyszałam, niektóre z Was zniechęca henna, ale muszę przyznać, że nie zauważyłam żadnego działania przyciemniającego włosy niestety.


Jak widać działanie zachęca do stosowania :-)



STOSOWANIE:

Najpopularniejsze jest zapewne całonocne olejowanie włosów. W suche, rozczesane włosy, a także skórę głowy wetrzeć olej, tak aby pokryć ich całą powierzchnię (wystarczy naprawdę niewielka ilość, jedna, dwie łyżki stołowe- w przypadku długich włosów). Aby wzmocnić działanie można nałożyć także podczas snu foliowy czepek, aczkolwiek ja tego nie praktykuję. Rano zmyć olej lekkim szamponem. Ja używam naturalnych np Alverde i bez problemu dają sobie z nim radę. 

Drugą możliwością jest stosowanie jako odżywki do włosów. Po umyciu pozostawić na kilkanaście minut, następnie spłukać.

Trzecia, moja ulubiona, szczególnie teraz w okresie letnim to aplikacja na końcówki. Olej świetnie zabezpiecza je przed wysuszeniem i rozdwajaniem.

Idealnie nadaje się do masażu głowy, poprzez piękny, jak dla mnie uzależniający zapach, naprawdę odpręża.





WPŁYW NA MOJE WŁOSY:

Przede wszystkim nawilżenie, włosy są gładkie lśniące, można to zauważyć po pierwszej aplikacji. 
Zauważyłam też, że podczas rozczesywania na szczotce zostaje mniej włosów, czyli minimalizuje wypadanie, co jest ogromnym plusem.
Niektóre oleje mają to do siebie, że przy nadmiernym użyciu mogą obciążyć włosy, w przypadku tego oleju nie ma się czym stresować, nawet gdy zaaplikuję go zbyt dużo, nie zauważyłam efektu obciążenia. Dodam, że moje Arabki wylewają go naprawdę hektolitrami, co mnie naprawdę zdziwiło, bo wszędzie można wyczytać, że duża ilość nie jest pożądana. Aczkolwiek wygląd włosów Azjatek jest dla mnie bardziej przekonujący, a one nie szczędzą olejów na swoje włosy ;-)


DOSTĘPNOŚĆ:





Cena to około 15 zł za 150 ml, ja swoją 300 ml butlę kupiłam na allegro za około 27 zł.


A wy używałyście już tego oleju? Jakie są wasze wrażenia? Może macie jakieś inne sposoby aplikacji? :-)



poniedziałek, 10 czerwca 2013

Biała Glinka Anapska

Glinki - zbawienie dla skóry

Glinki kosmetyczne to minerały ilaste, są to uwodnione glinokrzemiany. Ostatnimi czasy cieszą się naprawdę dużą popularnością, głównie dlatego, że absorbują zanieczyszczenia, mają także działanie mineralizujące, a przy tym ich cena jest naprawdę korzystna.

Przy zakupie warto zwrócić uwagę by była to glinka jak najczystszej postaci, bez substancji zapachowych, emulgatorów i innych substancji chemicznych. Jeśli nie znacie sprawdzonych dobrych sklepów, gdzie można otrzymać wysokiej jakości glinki, warto udać się do apteki, mamy wówczas pewność, że glinka posiada wszelkie atesty.

Ważny jest także odpowiedni dobór glinki w zależności od cery. Ja dzisiaj chciałabym się skupić na tej najdelikatniejszej dla naszej skóry glince - glince białej.


Nazwa jednak może być mylna, gdyż glinka występuje czasem także w barwie zielonej, czy szarej jak ta, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.


BIAŁA GLINKA ANAPSKA z jonami srebra









Jest to glinka morska, o najwyższym stopniu mineralizacji, wzbogacona jonami srebra. 
Konsystencja jest bardzo lekka, delikatnie tłusta w dotyku. Opakowanie zawiera dwa woreczki po 50 gram. 

Glinka przeznaczona jest głownie do skóry suchej, wrażliwej, zmęczonej i zanieczyszczonej. Swoje właściwości zawdzięcza dużej zawartości krzemianu glinu, a także mirkoelementów krzem, wapń, magnez, żelazo, potas. 

Glinka łagodnie oczyszcza, wygładza skórę ( efekt jet naprawdę niewyobrażalny) pozostawia ją rozpromienioną, świeżą.
Zachęcająco brzmi także wspomaganie produkcji kolagenu, przez co nasza skóra uelastycznia się bardziej.

Co mnie najbardziej zainteresowało, to fakt że pochłaniają radioaktywne promieniowanie i toksyny z organizmu, a to wszystko dzięki budowie,  gdyż cząstki koalinu maja ładunek ujemny, toksyny natomiast zazwyczaj dodatni, zachodzi więc ich wzajemne przyciąganie. 

Zaletą tej glinki są jony srebra, które mają za zadanie działać przeciwzapalnie i bakteriobójczo. Reagują one z białkami naskórka, tworząc na naszej skórze powłokę nieprzenikalną dla bakterii i wirusów. 

Zalet jest dużo, trzeba ją po prostu wypróbować na "własnej skórze" ;-)


ZASTOSOWANIE: 

1) Przede wszystkim jako maseczka do twarzy.

Mieszam ją w proporcjach 1:1 z wodą mineralną, bądź przegotowaną, hydrolatem,  czasem z mlekiem, zdarza mi się także dodawać zmielonych płatków owsianych (podzielę się tymi metodami dokładnie w najbliższym czasie), bądź wzbogacić ją dwoma kroplami oleju roślinnego. 
Wystarczy naprawdę niewielka ilość tej maseczki, jeśli stosuję na twarz, jest to płaska łyżeczka proszku. Mieszam, aż uzyskam konsystencję pasty.

Co jest bardzo ważne, nie należy używać metalowych misek/ łyżek do sporządzenia tej maski!!!



Przed nałożeniem maski oczywiście należy oczyścić twarz żelem, mleczkiem, płynem micelarnym itp. Zaleca się także przed nałożeniem maski peeling, aby dogłębnie oczyścić skórę. 
Grubą warstwę maski nałożyć na twarz, wedle upodobania także na szyję i dekolt. 
20- 30 minut trzymać na twarzy.
Nie można doprowadzić to tego by maska wyschła na naszej skórze, dlatego zaleca się kilka razy spryskać twarz wodą, bądź hydrolatem ( u mnie króluje różany), gdyż sucha glinka traci swoje właściwości.


2) Maseczka do włosów

Zmieszać także w proporcji 1:1, nanieść na wilgotne włosy, także na skórę głowy. Ja osobiście trzymam ją zazwyczaj 15-20 minut. Regularnie stosowana ma za zadanie odżywić nasze włosy, wzmocnić cebulki, zapobiec wypadaniu. 


Słyszałam/ czytałam także że można stosować kąpiele z glinkami, nacierania, okłady czy także stosować je do mycia zębów, tych metod niestety nie stosowałam, aczkolwiek gdy wypróbuję na pewno się nimi podzielę. 


DOSTĘPNOŚĆ I CENA

100 g koszt około 8 zł

ja swoją zakupiłam na stronie kalina-sklep.pl

dostępne także: 


i oczywiście na allegro też można ją bez problemu kupić. 

A jak wy stosujecie glinki? Jakie możecie mi polecić? :-)


piątek, 7 czerwca 2013

Ajurwedyjski Olejek do Twarzy i Ciała z Różowym Lotosem KHADI

Moja olejowa przygoda trwa dalej ;-) Jakiś czas temu zainwestowałam w dość drogi Olejek KHADI, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie były to pieniądze wydane w błoto :-)

Olejek produkowany jest w Indiach, jest to certyfikowany naturalny kosmetyk, oczywiście nie testowany na zwierzętach


Jest to olejek do skóry mieszanej, z działaniem aromaterapeutycznym, a jego skład mnie oszołomił :-D




 Oryza sativa oil (olej ryżowy), Sesamum indicum oil ** (olej z sezamu indyjskiego ), Helianthus annuus oil** (olej słonecznikowy ), Nelumbo nucifera (kwiat lotosu), Rubia cordifolia , Centella asiatica (wąkrota azjatycka), Ficus benghalensis (drzewo banjanowe), Lavandula angustifolia (Lawenda), Tocopheryl acetate (witamin E), Cananga odorata (ylang ylang), Mimosa pudica (mimoza), Cedrus deodara (cedr himalajski), Azadirachta indica (Neem ), Daucus carota sativa (marchew zwyczajna), Geraniol*, Linalool*, Limonene*, Benzyl Alcohol *, Eugenol*, Benzyl Salicytate*, Farnesol*, Benzyl Benzoate*, Coumarin*.

* część składowa naturalnego eterycznego olejku
** pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych

Olej ma specyficzny, intensywny, ziołowy zapach, bardzo relaksujący, potwierdzam działanie aromaterapeutyczne :-)
Olej ma zabarwienie pomarańczowe, nie pozostawia zabarwienia na skórze, nie ma co się martwić. Jest dość tłusty, ale wchłania się zadziwiająco szybko :-)

Jak ja go używam? Zazwyczaj solo nakładam niewielką ilość na twarz szyję i dekolt -na noc, czasami mieszam także z kwasem hialuronowym. Zapach naprawdę relaksuje przed snem :-)
Rano stosuję czasami także pod makijaż, sprawdza się świetnie :-) Teraz robi się coraz cieplej, trzeba chronić się przed słońcem, i olej ten spełnia swoje zadanie także, chroni przed UV, nie ma potrzeby stosowania kremów z filtrem :-) 

Olej ten stosuję nie tylko na twarz, olejuję nim całe ciało, nie robię tego zbyt często, bo jest mi go szkoda, nie jest to zbyt tani olej, ale od czasu do czasu, czemu nie ;-) jest naprawdę idealny do masażu.


Co powinien olej robić? Przede wszystkim redukować nadmiar sebum co faktycznie robi, powinien łagodzić podrażnienia i redukować blizny i drobne ranki i tutaj też jak najbardziej się z tym zgodzę, w prawdzie nie miałam ich jakiś strasznie dużych, ale naprawdę zauważyłam redukcję.
Tym co mnie najbardziej zachwyciło, to fakt, że olej bardzo nawilża, wygładza, skóra jest niemożliwie gładka, przez co stałam się od tego olejku uzależniona, używam go nieustannie. Poprawia wykład cery, moi znajomi pytali mnie co robię ze swoją twarzą, bo wygląda bardzo świeżo i promiennie, czyli faktycznie olejek musi działać :-) Olej z łusek ryżowych powinien wygładzić zmarszczki, no tego nie mogę potwierdzić, bo sama ich jeszcze za wielu nie mam ;-)
Olej z pestek marchwi zapewnia dodatkowo ochronę przed promieniowaniem UV, czyli innymi słowy jeden olej a spełnia tysiące funkcji :-) Drzewo banjanowe ma za zadanie oczyszczać skórę, ja nie zauważyłam wyraźniej redukcji zaskórników niestety. 


Jeśli chodzi o cenę, to tak jak wspomniałam, nie jest on zbyt tani, ja swój zamówiłam na allegro i zapłaciłam koło 60 zł, aczkolwiek olej ten widziałam także na stronie helfy.pl 


 Helfy - tutaj macie do niego linka :-) - 59 zł plus koszty przesyłki :-)

czary mary - 59 zł
sklep.rawfoods.pl  - 56, 40 zł 

sobota, 1 czerwca 2013

Olej z pestek malin

Olej z pestek malin zakupiony na stronie biochemia urody.



Używam go od kilku miesięcy i muszę powiedzieć, że na pewno do niego wrócę :-)

Buteleczka ma 15 ml, olej jest naprawdę baaaardzo wydajny :-)

Olej jest płynny, o brunatno żółtym kolorze, czasami faktycznie można natrafić na pesteczkę, z tego względu, że jest to olej surowy, po tłoczeniu na zimno nie jest poddawany filtracji.


Posiada charakterystyczny owocowy zapach, choć ciężko mi powiedzieć, że pachnie to faktycznie maliną ;-) na początku ciężko było mi się przyzwyczaić do zapachu, ale po kilku miesiącach stosowania mogę powiedzieć, że go bardzo lubię ;-)

Nie powoduje on oczywiście zabarwienia naskórka, noł stres :-) 

Olej z pestek malin zaliczany jest to bio-olejów, można o tym więcej poczytać na stronie biochemii urody.

Jeśli chodzi o jego zawartość to na pierwszym miejscu stoi nienasycony kwas tłuszczowy  omega - 6 kwasu linolowego - jeśli chodzi o cerę suchą-  poprawia barierę lipidową naskórka, chroni przed utratą wody. W przypadku cery tłustej i mieszanej (czyli mojej) regulacja pracy gruczołów łojowych, odblokowanie porów i przede wszystkim redukcja zaskórników. 
Kwas alfa- linolenowy omega 3  działa przeciwzapalnie, olej nadaje się do skóry wrażliwej.
Witamina E - słynna witamina młodości działa jako antyoksydant, chroni przed fotostarzeniem.
Wymienić można jeszcze przeciwutleniacze, chroniące nasze DNA.
Olej ten jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym.

Wystarczy już tej teorii ;-)

Co ten olej tan naprawdę robi?

Olej delikatnie natłuszcza skórę i uelastycznia, skóra jest naprawdę bardzo nawilżona i można to zauważyć już po kilku użyciach. 

Ja mam skórę mieszaną i bałam się, że jego tłusta konsystencja nie sprawdzi się u mnie, ale byłam w błędzie, gdyż działa rewelacyjnie. 
Na pierwszym miejscu naprawdę super nawilżenie, wcześniej używałam silnych specyfików, które wysuszyły moją skórę, a olej z pestek malin rewelacyjnie sobie z tym problemem poradził. Skóra jest miła w dotyku.
Dodatkowo zauważyłam rozjaśnienie blizn potrądzikowych co też jest na plus.
Zwęża pory, wygładza, redukuje zaczerwienienia, nie zapycha

Olej używam przed snem, aplikuję na całą twarz i szyję, często mieszam go z kwasem hialuronowym, aby zwiększyć działanie nawilżające i aby ułatwić wnikanie w skórę. Stosuję go także pod oczy, mam naprawdę wrażliwą skórę pod oczami, zaczewienioną, ale olej ten jej nie podrażnia, co więcej łagodzi zaczerwienienia.

Nadaje się także pod makijaż :-)

Ważnym jest żeby przechowywać go w lodówce. 

Naprawdę się z nim zaprzyjaźniłam , na pewno będę używać długoterminowo ;-)